#022 – Certyfikaty w Scrumie

Certyfikaty w Scrumie – czy warto je zdobywać? Jakie korzyści przynoszą i komu się przydają? Co wybrać – Scrum Alliance czy Scrum.org? Jak znaleźć dobrego trenera i czy kiedyś my sami wcielimy się w taką rolę? Przesłuchaj 22. odcinek podcastu i dowiedz się, jakie jest nasze spojrzenie na temat certyfikacji w Scrumie.

Z odcinka dowiesz się:

  • Co sądzimy o certyfikacji.
  • Jak wygląda dzisiejszy przemysł certyfikacyjny.
  • Czy zamierzamy zostać certyfikowanymi trenerami.
  • Jak zabrać się za przygotowanie do egzaminu.
  • Jak wybrać dobrego trenera.

Wydarzenia, które wspominamy w nagraniu:

Organizacje, które wspominamy w nagraniu:

Powiązane odcinki:

Daj nam znać co sądzisz o tym odcinku

Transkrypcja odcinka

Jacek: Pod jednym z naszych ostatnich podcastów na stronie znaleźliśmy pytanie od Adama, który zapytał, co myślimy o certyfikacji. Co myślimy generalnie o certyfikacjach w Scrumie. I cały ten dzisiejszy odcinek poświęcimy właśnie na to zagadnienie.

Kuba: W ramach nagrania opowiemy o tym, co sądzimy o certyfikacji, czyli wprost odpowiemy na pytanie Adama, ale skomentujemy też przemysł certyfikacyjny, jaki widzimy, że wokół tego tematu się buduje. Odpowiemy też bardzo osobiście, jak my się sami zapatrujemy na nasze trenerskie certyfikacje i ewentualne ich sobie zrobienie i skończymy poradami dla Ciebie na temat certyfikacji, jeśli chcesz zdawać certyfikat jakiś pierwszy lub kolejny, to trochę podpowiemy, jak się można do tego zabrać i jak wybrać też trenera.

To zacznijmy od tej właśnie ważniejszej kwestii, czyli wprost odpowiedzi na pytanie Adama. Co, Jacek, odpowiadasz, gdy ktoś cię pyta na temat tego, jak się certyfikować i czy się w ogóle certyfikować?

J: No, myślę, że pierwsza taka myśl, która przychodzi mi do głowy jest taka, że to nie jest temat taki czarno-biały i powiedziałbym, że „to zależy”. I co mam na myśli, mówiąc „to zależy”? Na pewno takim aspektem bardzo wartościowym, jeśli chodzi o proces certyfikacji, jest to, że żeby podejść do certyfikacji, no to zwykle musimy poświęcić trochę czasu na to, żeby do tej certyfikacji się przygotować. I właśnie ten proces przygotowywania się, czyli zdobywania wiedzy, czytania artykułów, słuchania podcastów czy wykonywania podejść do darmowych egzaminów online, uważam, że to jest wartościowo, sensownie spędzony czas. I sam osobiście tutaj bardzo dobrze wspominam okres, kiedy przygotowywałem się do certyfikacji PSD, czyli Professional Scrum Developer. Pamiętam, że to był taki okres czasu mniej więcej półtora miesiąca, w trakcie którego bardzo mocno zanurzyłem się w tematykę tej certyfikacji, no i w tym okresie – oprócz przeczytania niezliczonej ilości artykułów – przeczytałem cztery książki, które zawsze chciałem przeczytać, a sama certyfikacja o tyle była dla mnie istotna, że po siedmiu latach pracy jako developer, a następnie kilku latach pracy w różnych rolach, ale już nie w roli developerskiej, chciałem odświeżyć sobie wiedzę dotyczącą tego, jak być skutecznym, zwinnym developerem, więc jakby… z tej perspektywy uczenia się i zdobywania wiedzy, uważam, że podejście do certyfikacji może być fajną szansą.

K: Samo zdanie certyfikatu może być też dobrym dowodem tego, że jakąś tam podstawową wiedzę się już posiadło i udowodniło, że się umie nią pochwalić, czyli jak pracuje np. z początkującymi Scrum Masterami, wchodzę w jakiś taki proces rozwojowy, to jest dla mnie momentem w tym całym procesie przygotowania się do certyfikatu, czyli ta część, o której ty, Jacek, mówisz, ale też udowodnienie sobie i być może też takie trochę niezależne udowodnienie całemu światu, że nie tylko jestem Scrum Masterem, bo mój zespół tak uważa, mój manager tak uważa albo ja sam, ale też istnieje jakaś światowa instytucja, która potwierdza, że faktycznie podstawowy poziom wiedzy jakiś mam i zdałem to, przeszedłem czy zaliczyłem jakiś egzamin, co może mieć znaczenie, co może być jakimś tam argumentem przy np. rekrutacji, przy wyborze Scrum Mastera w kolejnym zespole, jeśli zmieniamy zespoły, czyli jakiś tam dowód, zaliczenie jakiegoś podstawowego poziomu teoretycznego. No i tu pasuje twoja metafora z przygotowaniem się i zdawaniem prawa jazdy. Możesz to poszerzyć?

J: Jasne. Jak podchodzimy do egzaminu na prawo jazdy, no to jest tam jakaś część teoretyczna oczywiście i część praktyczna. W każdym razie, jak zdamy obie części, no to dostajemy papier, który mówi: „Dana, konkretna osoba, która zdała ten egzamin, może poruszać się jakimś tam konkretnym pojazdem, w zależności od kategorii”. I teraz – czy to czyni z nas kierowcę rajdowego? Niekoniecznie. Czy to znaczy, że jeżeli weźmiemy sobie dwie losowe osoby, to czy one jeżdżą w ten sam sposób, pomimo tego, że mają ten sam dokument? No też – nie. Czyli ten certyfikat, z mojej perspektywy, on nie jest gwarantem jakości świadczonych usług – tak mówiąc trochę metaforycznie, czy tu myślimy o Product Ownerze, czy o Scrum Masterze, czy o jakiejkolwiek innej certyfikowanej roli – ale jest takim fundamentalnym potwierdzeniem, że takie absolutnie podstawowe informacje z danego zakresu osoba certyfikująca się wykazała, no i z tej perspektywy patrząc, nic więcej, nie? W sensie – trzymając się tej metafory tego prawa jazdy – jeżeli ktoś będzie chciał startować faktycznie w rajdach, ścigać się, no to pewnie będzie musiał pójść jakąś dłuższą ścieżką i przejść większą liczbę szkoleń i certyfikacji, żeby móc w sposób profesjonalny przemieszczać się samochodem.

K: No i warto w tym miejscu dopowiedzieć to wprost, że jeśli, znowu, jesteś nasz słuchaczu, np. managerem, który się zbiera do zatrudniania Scrum Mastera, no to warto sobie to powiedzieć: certyfikacja czy zdany certyfikat jest jednym z możliwych kroków czy wymogów, które można oczekiwać, ale sam fakt, że ktoś ten certyfikat zdał – zwłaszcza tego pierwszego poziomu – jeszcze absolutnie o niczym nie świadczy czy ta osoba faktycznie ma praktykę – no, to jest… ja tutaj powiem z tej twojej, Jacek, metafory, że to jest zdanie części teoretycznej egzaminu na prawo jazdy – znam Scruma i jego podstawowe reguły, wiem, jak długo trwa daily, mam jakieś tam fajne sztuczki, niuanse – szczególików w „Przewodniku po Scrumie” na pamięć znane przed egzaminem, ale to jeszcze nie znaczy, że będę dobrym Scrum Masterem czy dobrą Scrum Masterką.

Z perspektywy osobistej za to zdanie certyfikatu może być takim dobrym sprawdzeniem się, czyli zacząłeś, Jacek, od tematu procesu uczenia się, przygotowywania się, wspomnieliśmy o tym, że zdany taki certyfikat jest też takim zewnętrznym objawem, że już się umie. No, ja też znam parę osób, które przeżyły dosyć bolesne zderzenie ze ścianą, jeśli nie zdawały tego certyfikatu – np. tego trudnego, otwartego, dostępnego na stronie, no to może być dosyć czytelny sygnał, że może jeszcze jest jakaś część wiedzy o Scrumie, którą trzeba doczytać, dowiedzieć się, może inaczej zrozumieć.

J: No i to jest, myślę… może to być całkiem takie otrzeźwiające doznanie, kiedy wydaje nam się, że wiemy i nagle okazuje się, że, no, jednak nie. Więc, znów, sensownie wykorzystane, jest po prostu fajnym pretekstem do tego, żeby jednak trochę więcej poczytać, może trochę bardziej się zagłębić, może przeczytać jakąś inną publikację – tak, żeby z różnych perspektyw spojrzeć na to, czym jest Scrum, jak działa, no i tak uzbrojeni w nową wiedzę, zrobić kolejne podejście, żeby przekonać się, czy jest progres, czy nadal jest jakiś tam głębszy problem – taki wynikający z niezrozumienia, który nie pozwala nam zdać.

K: Zwłaszcza to może być ważne, jeśli Scruma najpierw praktykujemy, a dopiero później go poznawaliśmy teoretycznie, albo najpierw poznaliśmy teoretycznie, ale jeszcze nie skupialiśmy tak bardzo się na tym, na czym to wszystko polega, po czym po pół roku, roku praktykowania chcemy sobie tą wiedzę sprawdzić, może się okazać – i akurat certyfikaty mocno to sprawdzają, że Scrum w naszej firmie jednak różni się trochę od tego wzorca i pewnym niebezpieczeństwem może być takie założenie czy przyjęcie sobie za prawdę, że to jak my wykonujemy Scruma to jest to, jak powinno się tego Scruma robić. I zarówno egzamin to sprawdza, jak i szkolenia certyfikowane też mocno na to uczulają, że jednak konkretna metoda, jaką jest Scrum, to też są konkretne szczególne wytyczne, które w praktyce potrafią być łamane, ale nie jest to zalecane czy nie jest to zgodne ze wzorcem. I idąc tym tropem, mogą mieć sens też te certyfikacje bardziej zaawansowane – bo do tej pory używaliśmy tego przykładu osoby początkującej, która udowadnia, że ma wiedzę podstawową, a od jakiegoś czasu dostępne są też na rynku te bardziej zaawansowane certyfikacje, no i one również mogą pełnić tą funkcję sprawdzania się czy dowodu, czy faktycznie znam tego Scruma na wylot, czy czasem może gdzieś on się mi w międzyczasie wykoślawił przez nie najlepszą implementację w naszej organizacji.

J: No i to może być bardzo fajny dowód dla nas tego, czy faktycznie rozumiemy to na bardziej zaawansowanym poziomie, czy okazuje się, że jednak kiedy dostaniemy pytanie wielokrotnego wyboru, no, czy nie będziemy mieć wrażenia,że w sumie wszystkie odpowiedzi pasują. I myślę, że to gdzieś tam oddziela osobę, która tylko ma wiedzę teoretyczną od osoby, która jednak ma pewne podstawy praktyczne. No, bo po prostu – z moich doświadczeń – żeby na niektóre z pytań odpowiedzieć, po prostu bardziej liczy się już doświadczenie w boju niż to, jak bardzo dobrze przeczytaliśmy czy „Przewodnik po Scrumie” czy „X” książek, które na rynku można znaleźć, które opisują Scruma.

K: Zwłaszcza że od któregoś momentu pytania zaczynają być o wyczuciu Scruma, a nie o to, czy umiemy zacytować konkretny kawałek przewodnika po Scrumie albo wyliczyć sobie jakąś tam szczegółową jedną regułę i na tego typu pytania nie dostaniemy odpowiedzi w „Przewodniku po Scrumie” – i to już jest bardziej temat, czy zrozumieliśmy – jeśli zrozumieliśmy, to pytania są oczywiste, jak nie zrozumieliśmy – to absolutnie stoimy przed wielkim znakiem zapytania, nie umiemy iść dalej.

J: No i to akurat uważam za duży plus tych wyższych stopni, że jednak, tak jak mówisz, bardziej próbują badać to odczucie i zrozumienie niż to, jak dobrze opanowaliśmy teorię.

K: Ale żeby nie było tylko słodko – bo mamy poczucie, że wszystko, co powiedzieliśmy, to są plusy certyfikacji, no to największy problem, jaki widzimy, no to to jest coś, co już we wstępie zaznaczyliśmy, czyli przemysł certyfikacyjny. Nie da się ukryć, że w tej chwili te certyfikacje, a konkretnie certyfikacje scrumowe, to jest po prostu biznes. Biznes, na którym zarabiają organizacje, które te certyfikacje robią, oczywiście też trenerze, być może jakieś jeszcze osoby, które pomagają przygotować się do tych certyfikatów. I warto sobie zdawać z tego sprawę, że tak naprawdę to, że zdajemy certyfikat, jest też po prostu częścią pewnego realizowania, pewnego planu marketingowego, pewnych firm, które robią sobie z tego biznes.

J: Tak, no i tu taki przykład, jak duża jest skala tego przemysłu – korzystając z moich doświadczeń, chociażby z LinkedIna – przebijam sobie ten główny feed, czyli po polsku…

K: Strumień.

J: Ten strumień, no to co któryś tam wpis, no to jest po prostu ktoś wkleja swój certyfikat „Zdałem PSM I”, „Zdałem certyfikat product ownerski”, „Zdałem coś tam”, „Zdałem coś tam”. No, powiem za siebie, jakby ja nie po to wchodzę na LinkedIna i raczej szukam tam wiedzy, inspiracji, jakichś takich ciekawych rzeczy, które pobudzą mnie do myślenia, no niż tego, że ktoś tam, kolejna osoba – to często są osoby, których nawet nie znam – zdały jakiś tam certyfikat scrumowy. I mówię o tym dlatego, że tak często się to powtarza, że to dla mnie jest taki dowód na to, co mówisz, że to faktycznie jest pewien przemysł i ta certyfikacja staje się takim produktem, powiedziałbym, już dawno niewyróżniającym, a raczej masowym.

K: W ramach tego nagrania chcemy bardziej szczegółowo przejść przez trzy możliwe firmy, które te certyfikaty wydają – odróżniając jedne od drugich, bo czasami też trafiamy na takie pytanie: „A bardziej polecasz Scrum Alliance czy bardziej polecasz Scrum.org?”. No, akurat odpowiadając wprost, tu nie ma żadnej różnicy, bo te dwie organizacji w tej chwili test mają na tyle podobny, że merytorycznie ten certyfikat ma podobną wartość. Tak naprawdę różnią się  w szczegółach i te szczegóły teraz wyliczymy. Zacznijmy od Scrum Alliance. Akurat Scrum Alliance jest ciekawe, że w Polsce to jest organizacja trochę mniej popularna, a na świecie bardziej popularna niż Scrum.org. Dlaczego? Zaraz można parę cieplejszych słów o Scrum.org powiedzieć – w każdym razie na pewno jest tak, że po prostu w Polsce te certyfikacje Scrum.org’owe na pewno mają silną korelację z tym, że mamy w Polsce bardzo dużo trenerów Scrum.org, którzy robią szkolenia po polsku, a Scrum Alliance, jeśli się na dzisiaj nie mylę, ale do niedawna na pewno mieliśmy tylko jednego trenera, wiem też o co najmniej jeszcze kolejnej osobie, która aspiruje do zostania takim trenerem, ale akurat w Scrum Alliance jest to bardzo czasochłonny, żmudny proces – w praktyce wieloletni. No i stąd tych Scrum Aliiance’owych szkoleń jest o wiele mniej. Chyba tylko są, no właśnie u tego jednego polskiego trenera oraz u trenerów, którzy przyjeżdżają z zagranicy i robią jakieś otwarte szkolenia – po prostu jest mniej opcji na to, żeby taki certyfikat zdać.

Jakimś plusem Scrum Alliance’owych certyfikacji jest – największym, moim zdaniem – zdawanie, czy przedłużanie certyfikatu, poprzez wykazywanie się tak zwanymi „Scrum Education Units”, czyli godzinami poświęconymi na rozwoju i edukacji scrumowej. Czyli jak mamy certyfikat, to żeby dalej oficjalnie móc się nim legalnie chwalić, musimy się raz na jakiś czas wykazać tym, że bierzemy udział w konferencjach, czytamy książki, słuchamy podcastów, oglądamy webinary – w każdym razie robimy aktywnie różnego typu czynności – one są tam bardzo mocno, fajnie pokategoryowane – i jako dosyć dobra inspiracja, pokazują, co można zrobić, żeby dalej rozwijać swoją profesję czy swoje rzemiosło scrumowe. Więc to nie jest tak, że zdaliśmy test i koniec – i brawo. Ale też żeby podtrzymywać tą swoją certyfikację – a zwłaszcza, żeby wchodzić na wyższe poziomy zaawansowanego Scrum Mastera czy praktyka Scrum Mastera – czyli te takie bardziej zaawansowane rzeczy – no to tam już trzeba się wykazać, że nie jesteśmy tylko od teorii i nie jesteśmy tylko od tego, żeby po prostu w jakiejś firmie pracować, ale też w praktyce rozwijamy się, faktycznie wykonujemy czynności rozwojowe.

J: No i jeśli chodzi o jakieś takie ciemniejsze strony, minusy – no to te certyfikaty Scrum Alliance’owe musimy co rok odnawiać w takim rozumieniu, że musimy opłacić składkę. Jeżeli takiej składki nie uiścimy, no to te certyfikaty nam wygasają, co akurat – płynnie przechodząc do Scrum.org – jest zupełnie odwrotnie, czyli certyfikaty, które zdobywamy w Scrum.org są bez ograniczenia czasowego, czyli raz zdajemy i po prostu go mamy. I, co ciekawe, to jest i ostatnio o tym z Kubą rozmawialiśmy przy okazji jakiejś jednej z naszych rozmów – warto pamiętać też o tym, że – przynajmniej tak było dotychczas – że jeśli jesteśmy po szkoleniu przygotowującym do konkretnej certyfikacji i otrzymamy kod na podejście do certyfikacji, to te kody też nie wygasają, co mi przypomina o moim niezdanym certyfikacie SPS od, myślę… trzech bądź nawet czterech lat – w sensie, nie podszedłem do tej certyfikacji. Tak więc te kody są, można z tych kodów skorzystać – no i to też myślę jest fajny plus, przy czym, oczywiście, sensownym krokiem jest podejście do tej certyfikacji zaraz po szkoleniu, kiedy na świeżo mamy tą wiedzę poukładaną w głowie.

K: No, akurat dla mnie to jest minus, bo jeśli masz odruch czy nawyk prokrastynacji, czyli odkładania różnych rzeczy na później, no to jeśli przychodzi ten moment, gdy dostajesz oficjalnego maila, że masz jeszcze tylko tydzień na zdanie certyfikatu Scrum Masterskiego, a ja akurat mam ze Scrum Alliance’a i tam takie wygasanie przynajmniej wtedy było, gdy ja go zdawałam, no to mnie to zdopingowało, żeby usiąść i sobie ten egzamin zdać. Pewnie jakbym na święte nigdy, to naprawdę musiałbym się zdopingować, żeby sobie ten egzamin przejść. Natomiast coś, co wyliczylibyśmy jako minus w Scrum.org – to nie jest minus do konkretnej jednej certyfikacji, tylko bardziej do tego biznesowego podejścia, to zdecydowanie Scrum.org poszalał, jeśli chodzi o coś, co tutaj nazywamy dyplomatycznie w tym odcinku „bukietem certyfikacji”, czyli tak naprawdę możesz mieć certyfikat Scrum Mastera, Scrum Mastera II, Scrum Mastera III, Product Ownerskie trzy poziomie, w tej chwili generowanych jest mnóstwo dodatkowych certyfikacji – takich jakby rozszerzających wiedzę, więc jest skalowany Scrum, Scrum z UX’em, Agile dla liderów, Kanban – tak naprawdę, no trochę przesadzając, ale to już wspominałeś o tym wysypie chwalenia się certyfikatami, no to podobna rzecz się dzieje na profilach oficjalnych Scrum.org, które obaj śledzimy w sieciach społecznościowych, gdzie tam po prostu co chwilę się chwalą, w zasadzie komunikaty nieustannie podobne do siebie „Kolejny z trenerów uzyskał uprawnienie do szkolenia z kolejnego typu szkoleń”. I niektórzy to już mają mniejsze zdjęcie, a po prostu 80% tej  grafiki wypełniają kolejne badge z kolejnymi typami szkoleń, które nie wiem czy są wszystkim potrzebne, nie wiem czy to już nie jest taki trochę pęd certyfikowania absolutnie z każdego jakiegoś takiego niszowego zagadnienia scrumowego czy pracy w zespołach scrumowych.

J: No i tu ja, jakby też to takie moje osobiste doświadczenie, że może mam pecha, ale ostatnio najczęściej wydaje mi się na Twitterze, że faktycznie ta komunikacja z mojej perspektywy jest częsta i chyba wolałbym częściej przeczytać wartościowy artykuł czy obejrzeć jakieś wideo czy odsłuchać podcast, niż zobaczyć, że kompletnie nieznany mi trener spoza Polski dostał jakąś tam kolejną odznakę. W sensie – okej…

K: Brawo.

J: …przewijam dalej.

K: I podsumowując ten blok – tutaj konkurencyjne ze sobą organizacje w gruncie rzeczy są niezwykle do siebie podobne – jeśli pod tym względem zastanawiasz się czy Scrum.org czy Scrum Alliance – to tak naprawdę nie jest chyba dobre pytanie, to jest bardziej pytanie – jeśli chcesz szkolenie certyfikowane – to jak wybrać trenera, a nie czy ta czy inna organizacja – za chwilę o tym, jak wybrac trenera jeszcze w tym odcinku wspomnimy, natomiast, żebyśmy się dobrze zrozumieli – tak naprawdę rekomendujemy obie te organizacje czy obie te ścieżki certyfikacyjne, obaj mamy doświadczenia z tymi organizacjami czy tymi ścieżkami certyfikacyjnymi są wystarczająco dobrze. Jeśli trzeba certyfikatu – to warto.

J: Tak. Natomiast też byśmy chcieli bardzo wyraźnie powiedzieć, że istnieją inne organizacje i jest m.in. na rynku organizacja SCRUMstudy, której zdecydowanie nie rekomendujemy. Czyli to nie jest do końca też tak, że jak ktoś szuka certyfikacji, to bierze dowolną, pierwszą z brzegu firmę, która mówi: „Tutaj mamy certyfikowanego trenera i można zrobić certyfikację”. Jeśli się przyjrzeć troszeczkę głębiej, żeby zostać trenerem w SCRUMstudy, no to tak, wystarczy: tylko dwa lata doświadczenia, wystarczy zapisać się jako oficjalny partner, który może sprzedawać certyfikaty no i zdać trzy wybrane certyfikacje spośród całej tam palety olbrzymiej, którą SCRUMstudy prezentuje. No i jakby – z mojej perspektywy – dwa lata doświadczenia i zdanie trzech certyfikatów i zapłacenie jakiejś składki i to wszystko – uważam, że to jest nieakceptowalny poziom wpuszczania trenerów, którzy potem mają odpowiadać za to, czy ktoś dobrze zrozumie Scruma czy nie. Jak porównamy ten proces, trudność tego procesu do Scrum.org, a w szczególności do Scrum Alliance, no to tutaj mówimy bardziej o latach pewnej konsekwencji, pracy z mentorem czy nawet z większą liczbą mentorów niż jeden, łapanie doświadczenia, wspólne trenowanie – i gdzieś tam na końcu egzamin, który też nie jest łatwy, no to to jest ścieżka, która faktycznie myślę, że wiele osób na tej ścieżce odpadnie. Natomiast tutaj zdajemy trzy certyfikaty, opłacamy składkę, dwa lata doświadczenia – no, bardzo bym nie chciał, żeby ludzie, którzy wchodzą na ścieżkę scrumową czy na ścieżkę zwinną – żeby uczyli się od kogoś, kto tak niski próg tylko przekroczył, żeby móc o sobie powiedzieć „Jestem certyfikowanym trenerem Scruma”.

K: No i jest też ten wymiar materiału, z którego się uczymy – i Scrum Alliance, i Scrum.org bardo wyraźnie podkreślają to, że opierają się na „Przewodniku po Scrumie”, czyli materiale oficjalnie stworzonym i rozwijanym przez Jeffa i Kena, założycieli czy współtwórców Scruma – no, w przypadku SCRUMstudy, tu sobie bardzo poszli w model ile stron się tylko da opisać o Scrumie i stworzyli ScrumBOKa, co samo w sobie brzmi absurdalnie, czyli Body of Knowledge jak w PMBOK czy BABOK dla analityków biznesowych. Scrum został w pięknych 340 stronach opisany i, owszem, są tam elementy tego, czym Scrum jest, ale to jest też masa materiału, która rozszerza Scruma  w sposób taki bym powiedział, nieuprawniony. Scrum ma być lekkim frameworkiem, a ten ScrumBOK bardzo mocno go rozbudowuje o elementy, które są praktyką skojarzoną ze Scruma, ale absolutnie nie są częścią wymaganą w Scrumie. Więc też bądźcie bardzo czujni na to, że nie tylko trener, który Was uczy może być osobą niewystarczająco profesjonalną czy merytoryczną, ale też materiał, z którego się o Scrumie uczycie, może się okazać niestety jakąś gdzieś tam… kolejną odmianą Scruma, ale nie tego Scruma podstawowego czy powszechnie znanego.

J: No dobrze, no to płynnie możemy przejść do tematu, co my osobiście sądzimy o zostaniu trenerem. Jakbym miał cię, Kuba, zapytać, czy planujesz zostać certyfikowanym trenerem, co byś powiedział?

K: Wiele osób mnie o takie rzeczy pyta i moja odpowiedź w zasadzie już od paru lat jest wykrystalizowana i niezmienna – nie mam w planach zostawania certyfikowanym trenerem. Szanuję tą ścieżkę, lubię się osobiście i merytorycznie z trenerami scrumowymi, zwłaszcza polskimi, nie mam żadnego problemu z tym, że ktoś taką ścieżkę wybiera, ja sam takiej ścieżki nie wybieram. Jest kilka powodów -mone się od siebie różnią, ale na pewno gdzieś tam od jakiegoś czasu już widzę siebie jako osobę, która jest skupiona na temacie zwinności, zwinności całej organizacji czy w ogóle jakimś tam… w nowych trendach w zarządzaniu, a nie stricte od Scruma, stricte od konkretnego jednego narzędzia – bardzo ważnego, bardzo dobrego, bardzo je lubię i najczęściej stosuję w pracy  organizacjami, ale to nie jest jedna rzecz, w której chciałbym się specjalizować i też nie jest to jedyna rzecz – z perspektywy marketingowej – z którą bym chciał być kojarzony: „A, to to jest pan od Scruma”.

J: Ja na podobne pytanie odpowiadam właściwie w ten sam sposób – w sensie, nie mam w planach. Jak ktoś się pyta, dlaczego nie mam w planach, to – z mojej perspektywy – i to takie bardzo jest osobiste, ale mam jakiś pomysł na swój brand, na to, kim jestem i co robię i mam tez pomysły na swoje własne produkty – część z tych produktów tworzę sam, część z tych produktów tworzę z Kubą – tak jak np. podcast – i to daje mi bardzo dużą satysfakcję. W sensie, ten proces wymyślania, kreowania, eksperymentowania z czymś swoim własnym, z czymś, z czym w stu procentach się jestem w stanie zidentyfikować, na te rzeczy mam absolutny wpływ – no, to jest coś, czego szukam. Wejście w jakieś partnerstwo – no bo tak też rozumiem decyzję, że wchodzę jako certyfikowany trener w organizacji X, jest pewnego rodzaju ugodą, którą ja na tym etapie swojego życia nie do końca jestem zainteresowany, no i po prostu potrzebuję bardzo dużej sprawczości swobody w tym, co robię, no i takie kreowanie własnego ja ze swoimi produktami, z własnymi szkoleniami, gdzie ten też zakres absolutnie zależy ode mnie – to jest po prostu ścieżka, którą na dzień dzisiejszy chciałbym iść dalej.

K: I ta decyzja, o której tutaj mówimy jest z naszej strony na pewno świadoma – ja sam taki proces zadawania sobie tego pytania, czy zostać trenerem, zadałem sobie  gdy przechodziłem już na zawodowe konsultanctwo, gdy szykowałem się do zakończenia pracy na etacie – i tam ponownie przejrzałem jak wygląda ta ścieżka, jak wygląda ta procedura, czy mi to coś da i ile to będzie kosztować. No, to jest bez wątpienia pracochłonna i czasochłonna ścieżka przygotowania się, zdawania, porządnego mentoringu – to jest fajne, to jest na pewno wartościowe i doceniam osoby, które tą ścieżkę przechodzą. Sam też mam ochotę taką ścieżkę przejść, ale zdecydowanie nie w kierunku trenera – to jest taka myśl, która być może na polskim rynku tym biznesowym wokół zwinności jeszcze nie jest zbytnio uwypuklona, ale ja widzę raczej owczy pęd w stronę zostania trenerem, a nie zostania człowiekiem, który zmienia firmy. I akyrat Scrum.org, który jest w Polsce bardzo popularny takiej ścieżki nie ma, ale w Scrum Alliance już to widać o wiele bardziej wyraziście, że jest, owszem, ścieżka trenerska, czyli zostań świetnym trenerem, dobrze ucz Scruma, ale jest też alternatywna ścieżka „Zostań coachem”, „Zostań konsultantem”, „Wspieraj organizacje w wykorzystaniu zwinności”. I moja prywatna preferencja jest do tego, żeby działać, robić, zmieniać, a nie robić świetne szkolenia, fajne, kolorowe slajdy, flipy – super, ekstra, to jest potrzebne, dla mnie samego akurat nie jest to coś, co mnie najbardziej kręci.

J: No i to, co mówisz, to podobnie rezonuje ze mną, w sensie, może to tylko w mojej głowie, ale taka decyzja, żeby zostać trenerem, od razu mi się kojarzy, że będę miał pewne zobowiązania, natomiast z perspektywy tego, jak kształtuję swój własny czas, no to są okresy, kiedy dostarczam na rynek warsztaty czy jakieś szkolenia, ale są momenty, kiedy też absolutnie chcę się skupić na swoich produktach, no i ta czasochłonność, o której mówisz, no to znów jest jakiś tam proces zważenia w co chcę zainwestować czas. Absolutnie widzę dużą wartość w tym, żeby wejść na taką ścieżkę i sama ta możliwość komunikacji z osobami, które są już gdzieś tam wyżej, jeśli chodzi o merytorykę, to jest super i to jest wartościowe, natomiast, no, jest w tym wszystkim jakaś taka żmudność i też część formalizmów, na które ja osobiście absolutnie wolałbym z nich zrezygnować i czas dostępny spędzić na napisaniu drugiej książki albo nagranie iluś tam odcinków podcastu – po prostu to  na dzień dzisiejszy też daje mi większą satysfakcję, a jednocześnie czuję też, że dostarczam coś społeczności i też oddaję ten dług zaciągnięty na zasadzie, że kiedyś to ja zadawałem masę pytań – co oczywiście nie oznacza, że nie zadaję ich dzisiaj, ale przynajmniej czuję, że mogę coś dać z siebie dla osób, które interesują się zwinnością.

K: Ale dość już o nas, skończmy ten odcinek konkretnymi radami. Jeśli interesuje Cię temat certyfikacji, to mamy kilka rad, jak do tego tematu podejść, jak się do tego zabrać. Przede wszystkim zastanów się, po co Ci certyfikat.

J: Absolutnie. W sensie, takie już mam wrażenie – też dużo o tym mówiliśmy – że wszędzie pełno tych certyfikacji, to tak niektórzy po prostu chcą zrobić certyfikat. I ja wtedy zadaję pytanie: „A po co Ci ten certyfikat?”. „Hm…”. No i taka pierwsza odpowiedź jest zwykle, że to „Podniesie moją wartość na rynku pracy”. Ja osobiście byłbym z tym bardzo ostrożny – to może mieć znaczenie, nie musi, samo takie pokazanie, że mam jakąś tam odznakę, wcale nie gwarantuje tego, że osoba, która nas rekrutuje, zadowoli się tym, bo trzy szybkie pytania dotyczące głębi zwinności mogą pokazać, że ten kawałek papieru nie ma aż tak dużego znaczenia dla osoby rekrutującej. Tak więc to pytanie dlaczego się decydujemy – myślę, że warto je sobie zadać niezależnie od tego, jaka odpowiedź jest w naszej głowie, bo te motywacje stojące za decyzją o certyfikacji mogą być bardzo różne i po prostu rekomendujemy, żeby ta decyzja była świadoma, bo inwestujemy zarówno nasz czas, jak i – jak już wspomnieliśmy wcześniej – też często niemałe pieniądze.

K: Żeby dobrze podjąć tą decyzję, też warto sobie zrobić otwarte testy, otwarte próby, próbne testy, które są dostępne chociażby na Scrum.org, gdzie tam można zrobić test próbny ze Scruma jako takiego, test próbny pokazujący, jak wygląda certyfikat ze Scrum Mastera czy Product Ownera – i ona też może nam wyrobić zdanie. Z jednej strony – gdzie jesteśmy dzisiaj, czyli czy bez problemu zdajemy te certyfikacje otwarte czy może jednak jest tam jakiś kosmos, który daje nam jakąś barierę i musimy się mocno do tego przygotować. To nam może pomóc podjąć decyzję, bo może warto się przygotować w takim razie, a może jednak poprzeczka jest tak wysoko zawieszona, że nie ma co wchodzić głębiej, bo i tak stracimy czas i pieniądze, a nic z tego nie będzie.

J: Jeżeli chcesz też zdobyć certyfikację, to warto, żebyś wiedział, wiedziała, że nie zawsze musisz wziąć udział w szkoleniu, żeby do takiego egzaminu podejść. Uważam, że to jest wartościowa ścieżka, w szczególności jeśli szkolenie prowadzi sensowny trener – żeby być na szkoleniu, doświadczyć tego, czym jest Scrum, posłuchać interakcji w grupie, z którą pracujemy, posłuchać trenera, posłuchać, jak on opowiada o Scrumie i wtedy, po takim doświadczeniu podejść do szkolenia, tym bardziej że takie szkolenie może bardzo mocno zweryfikować naszą wiedzę i się okaże, że trochę jest inaczej niż sobie wyobrażaliśmy, jeśli chodzi o to, czym jest Scrum, a czym nie jest, natomiast warto o tym pamiętać, czyli np. jeżeli kiedyś byliśmy na szkoleniu, nie zrobiliśmy certyfikacji, teraz mamy parę lat doświadczenia i chcemy z różnych powodów sobie jakieś tam certyfikaty zrobić, warto pamiętać o tej możliwości, że po prostu możemy tą certyfikację – przynajmniej w  Scrum.org – kupić sobie jako coś, za co płacimy paręset dolarów – w zależności od poziomu – i po prostu sobie wyrobić.

K: No to nazwijmy to po imieniu – certyfikacja, np. pierwszego poziomu Scrum Mastera to jest w tej chwili 150$, a takie szkolenie typowe, jeśli się wcześniej zapiszemy, certyfikowane przez certyfikowanego trenera z tej samej organizacji, który już zawiera w swojej cenie egzamin, no to to potrafi być 3000 zł netto. Jest tych szkoleń już w tej chwili bardzo dużo, ale cena jest ewidentnie bardzo wyraźnie wyższa za certyfikowane standardowe szkolenie z certyfikacją niż po prostu podejście do egzaminu samego certyfikującego bez szkolenia.

J: Kolejna rada z naszej strony, to jest: sprawdź trenera, który będzie prowadził Twoje szkolenie. Moja rekomendacja, no to: szukajcie trenerów z praktycznym doświadczeniem, szukajcie trenerów, którzy występowali w różnych rolach w różnych firmach, nabrali doświadczenia, są w stanie spojrzeć na Scruma z różnych perspektyw. Fajnie po prostu, gdyby to była osoba, która oprócz tego, że przekaże Wam wiedzę teoretyczną, no to będzie też w stanie odpowiedzieć Wam na pytania i nie zawsze ta odpowiedź będzie oczywista, nie zawsze jest tak, jak mówi książka – po prostu ta praktyka trenera, nie praktyka w byciu trenerem, tylko praktyka z doświadczania pracy w zwinnych środowiskach, jest kluczowa.

K: Oczywiście sam fakt, że ktoś tą certyfikację sobie już zrobił w tych uznanych organizacjach jest jakąś podpowiedzią, że to jest dobry trener i merytoryka jakaś za tą osobą stoi, ale jeśli możecie, to spytajcie kogoś ze społeczności zwinnej, kogoś, kto w waszym bezpośrednim otoczeniu już takie certyfikacje ma, czy poleca tego trenera, o którego ta osoba robiła certyfikację, bo może się okazać, że trener okej, teorię fajnie wykłada, ale sam warsztat jest nudny, albo unika pytań praktycznych – mamy czasem sygnały o różnych trenerach, którzy w tej chwili praktykują te szkolenia certyfikowane, że nie zawsze jest tak różowo i nie zawsze jest tak fajnie. Zdawane certyfikaty są, szkolenie jest zgodne standardem, ale już samo doświadczenie szkoleniowe potrafi być bardzo różne u bardzo różnych osób.

J: No i taka ostatnia rada – i to taka chyba myślę nasza wspólna z Kubą – silna rekomendacja, abyście unikali trenerów, którzy, no, wcześniej szkolili z jakichś technik sprzedażowych albo z jakichś metod project managementowych, nie nadrobili praktyki w tym czasie, dzisiaj Scrum jest modny, no więc mają certyfikację scrumową i co gorsze, to niekoniecznie jest Scrum Alliance’owa  albo Scrum.org’owa, no i tak z rozpędu można przez przypadek znaleźć się na sali na takim szkoleniu, co moim zdaniem – na bazie też rozmów z osobami, które przez przypadek doświadczyły tego rodzaju szkoleń – no to naprawdę wyniki takiego szkolenia mogą być tragiczne. W sensie, możecie wyjść z absolutnie pogłębionymi błędami merytorycznymi, no i z takim poczuciem, że właściwie wszystkie odpowiedzi znajdziecie na dwudziestu stronach „Przewodnika po Scrumie”, no bo po prostu ten trener nie będzie w stanie Wam niczego dołożyć z praktyki, no bo tej praktyki po prostu nie ma.

K: Nigdy nie miał i nie funkcjonował nigdy w organizacjach zwinnych. I, co ważne, sprawdzajcie nie tylko stronę samego konkretnego szkolenia, bo to jest pięć minut i każdy może sobie różne rzeczy napisać, ale sprawdźcie w Google’u, czy ta osoba na LinkedInie czasem nie ma profilu w typie „ekspert od zarządzania projektami”, no, super, ale Scrum akurat o eksperctwie z zarządzania projektami ma niewiele wspólnego i to po prostu to nie jest trener, którego szukacie. Unikajcie też trenerów hurtowych – tutaj są trenerzy, którzy szczycą się kolejnymi tysiącami przeszkolonych osób, dziesiątkami firm, które przeszkolili – no, super, tylko pytanie, czy piąty tysiąc przeszkolony daje cokolwiek więcej niż trzecia czy czwarta firma, w której się było jako praktyk, jako osoba, która faktycznie funkcjonowała. No, ten temat Scruma w Polsce modny jest raptem parę lat – jeśli przez tę parę lat się przeszkoliło kilka tysięcy osób, mogło się już nie mieć czasu na to, żeby być na bieżąco z bieżącymi trendami, widzieć więcej niż jedną firmę, w której się tam kiedyś ta minimalną potrzebna praktykę zebrało.

Podsumowując ten odcinek, krótko odpowiem na pytanie Adama, co sądzimy o certyfikacji? Może mieć sens, warto się zastanowić, po co ona nam konkretnie, warto zrobić ten egzamin, jeśli chcemy, zupełnie bez szkolenia, jeśli chcemy ze szkoleniem, warto się mocno zastanowić, do jakiego trenera, poszukać rekomendacji. My sami do tego biznesu nie wchodzimy, ale też znamy trenerów całkiem porządnych w Polsce, którzy robią to dobrze.

J: Na koniec chcielibyśmy przypomnieć o szkoleniu, które 7. i 8. listopada będziemy wspólnie z Kubą prowadzić w Poznaniu. Będzie to szkolenie, podczas którego bardzo głęboko zanurzymy się w zwinności. Całe szkolenie będzie miało formułę warsztatową, tak więc jeżeli chcesz w praktyce pogłębić, to o czym opowiadamy w podcaście, przećwiczyć w grupie, trochę pogłębić tematy, które wydają Ci się zagadkowe – zapraszamy do Poznania, jeśli oczywiście nadal są wolne miejsca, bo nagrywamy ten podcast z wyprzedzeniem Tak więc zapraszamy na stronę porzadnyagile.pl/szkolenie. I to by było wszystko na dzisiaj. Dzięki, Kuba.

K: Dzięki, Jacek.

J: I do usłyszenia…

K i J: …wkrótce!


One Reply to “#022 – Certyfikaty w Scrumie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *