#030 – Jak zostać Scrum Masterem?

Jakie drogi prowadzą do zostania Scrum Masterem? Co zrobić, jeśli nasza firma nie wie, co to zwinność albo jeśli akurat w naszym zespole nie funkcjonuje Scrum? Poznaj sprawdzone scenariusze i inspirujące historie, dzięki którym dowiesz się, jak zostać Scrum Masterem.

Dyskusje o początkach Scrum Mastera:

Scenariusze opisane w odcinku:

  • 02:31 – W zespole jest Scrum, ale ja nie jestem Scrum Masterem.
  • 09:38 – W firmie jest Scrum, ale nie w moim zespole.
  • 17:58 – W zespole nie ma Scruma, więc chcę zostać „uzwinniaczem” lub: w firmie nie ma Scruma wcale.
  • 25:52 – Ostateczne rozwiązanie, jakie mogę zastosować.
  • 29:58 – Nietypowa historia Kuby.
  • 32:04 – Dwustopniowa droga Jacka.

Dodatkowe materiały, które wspominamy w nagraniu:

Daj nam znać co sądzisz o tym odcinku

Transkrypcja odcinka

Jacek: W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o tym, jak zostać Scrum Masterem. Bardzo często dostajemy to pytanie od osób, które nie pełnią tej roli aktualnie i nie pełniły tej roli w przeszłości i zastanawiają się, w jaki sposób albo… co trzeba zrobić, żeby w taką rolę Scrum Mastera wejść.

Kuba: Ponieważ my też kiedyś zaczynaliśmy, to chcemy opowiedzieć, jakie scenariusze tutaj przychodzą nam do głowy, bo to na pewno nie będzie odcinek z gotową stuprocentowo skuteczną receptą. Sami zaczynaliśmy, a później też wielu osobom pomogliśmy zostać Scrum Masterem po raz pierwszy, natomiast odcinek nie będzie o tym, jak się rozwijać.

Jacek: Tak, bardzo precyzyjnie pokryliśmy temat, jak rozwijać się jako Scrum Master w odcinku drugim, do którego Cię, słuchaczu, odsyłamy i tam bardzo konkretnie wskazujemy na to, co można zrobić, żeby stać się lepszym Scrum Masterem i żeby wejść na ścieżkę rozwoju, natomiast dzisiaj chcielibyśmy się podzielić z Tobą bardzo konkretnymi strategiami, które przeprowadzą Cię z punktu, w którym nie funkcjonujesz, nie pracujesz jako Scrum Master do momentu, w którym takim Scrum Masterem będziesz miał lub miała szansę zostać.

Kuba: I w ramach odcinka przejdziemy przez takie trzy typowe scenariusze z punktu startowego, z którego się rozpoczyna tą drogę, by zostać Scrum Masterem, a cały odcinek podsumujemy naszymi historiami osobistymi, bo akurat obaj mamy historię, która się trochę wymyka tym takim najprostszym schematom, które nam przychodzą do głowy jako najbardziej popularne.

I te najpopularniejsze scenariusze, które będą po kolei częścią odcinka, to jest, że:
– „W moim zespole jest Scrum, ale ja Scrum Masterem nie jestem”;
– „W mojej firmie jest Scrum, ale ja akurat nie jestem w żadnym Zespole Scrumowym, więc jest mi trochę trudniej, trochę dalej do Zespołu Scrumowego”;
– Najtrudniejszy przypadek: „Nie ma Scruma w mojej firmie, jestem w takiej roli albo w takiej w ogóle firmie, że tego Scruma nie ma, a mimo wszystko z jakiegoś powodu czuję lub już wiem, że Scrum i Scrum Master to jest coś dla mnie”.

Jacek: Czyli pochylimy się nad tym pierwszym wariantem, w którym zwinność czy konkretnie framework scrumowy to jest metoda, której używamy pracując w zespole, natomiast jesteśmy w roli, która nie jest rolą scrum masterską, czyli na przykład: to może być tester oprogramowania, to może być programista, to może być analityk, to może być osoba, która zajmuje się marketingiem, możesz być osobą, która zajmuje się sprzedażą. Zakładamy, że w zespole jest Scrum Master, natomiast Ty tym Scrum Masterem konkretnie nie jesteś. No i co można zrobić, będąc w takiej pozycji, żeby takim Scrum Masterem zostać? Co byś, Kuba, doradził w pierwszej kolejności?

Kuba: Tutaj powiedziałbym ogólnie: przede wszystkim pokazać aktywność i chęć w realizowaniu się w tej roli, więc po prostu całemu zespołowi dać sygnał, że „Chcę tego spróbować”, dać sygnał na przykład na Retrospektywie, dać sygnał Scrum Masterowi, który jest obecnie, że „chętnie spróbuję tej roli”. I różnie sytuacja może się rozwinąć. Taki bardzo prosty scenariusz, to jest propozycja: „Słuchajcie, chcę poprowadzić najbliższą Retrospektywę Sprintu, dajcie mi spróbować, chcę zrobić ją po swojemu, trochę inaczej niż do tej pory, chcę poczuć, jak to jest”.

Jacek: Innym przykładem, jak tak na próbę wejść w tą rolę, to jest na przykład wzięcie na siebie jakiegoś problemu zespołu, który trzeba rozwiązać, no i zapewnienie, obiecanie, wyrażenie woli, że „Słuchajcie, zajmę się tym problemem, bo interesuje mnie rola Scrum Mastera” i na próbę taki jakiś temat staramy się rozwiązać. 

Kuba: Fajne historie też takich Scrum Masterów, którzy się w zespole pojawili, znaczy, zawsze byli, tylko w innej roli, widzę u osób, które dosyć krytycznie podchodzą do sytuacji czy sposobu pracy danego zespołu, czyli osoby, które są bardzo aktywne na Retrospektywie, zadają pytania, wrzucają jakieś kontrpropozycje czy w ogóle dostrzegają, że coś jest nie tak i starają się coś z tym zrobić, no i to są osoby, które mogą być bardzo dobrym kandydatem na Scrum Mastera, bo mają wyczulone oko, a z perspektywy całego zespołu to są osoby, które pokazują wszystkim pozostałym, że to jest osoba, której powierzylibyśmy tą funkcję, zwłaszcza w tym aspekcie ciągłego doskonalenia, pomagania całemu zespołowi się doskonalić – bo to jest osoba, która pokazuje na przykładach, że dostrzega niedoskonałości zespołu. Czyli, jeśli jakąś tam ścieżką scrum masterską to jest to, co wiemy, umiemy – i to jest aspekt, na który my mamy wpływ sami, ale jest też ta część, że zespół, jakby, daje nam kredyt zaufania czy jakąś tam legitymację: „Słuchaj, bądź naszym Scrum Masterem, być może spróbuj tego na próbę, wykaż się, a być może od razu wejdź głęboko w tą rolę, bo szereg twoich ostatnich wystąpień, pomysłów, pytań pokazuje, że kumasz, o co chodzi”. To niekoniecznie będzie Scrum Master od pilnowania Scruma, a bardziej osoba, której cały zespół powierzy usprawnianie swojego procesu czy prowadzenie całego zespołu przez ten proces usprawnienia.

Jacek: Innym przykładem czy pomysłem, jak zostać Scrum Masterem w zespole, w którym już jest Scrum, to jest bądź wyczekanie na naturalną okazję – czyli na przykład kiedy Scrum Master udaje się na urlop albo Scrum Master ma więcej niż jeden zespół i ma trochę mniej czasu dla tego zespołu, w którym się znajdujemy, albo trzeci wariant – Scrum Master w ogóle opuszcza firmę – no i zgłoszenie się na zasadzie zastępstwa. Wydaje mi się, że to samo sformułowanie tego na zasadzie, że chcielibyśmy spróbować jako zastępcy może być sensownie odebrane, na zasadzie: „To nie jest jeszcze wyryte w kamieniu”. Samo to zastępstwo nosi w sobie taki komunikat, że to być może jest w ogóle tymczasowe, że to może się nie zmieni, natomiast wydaje mi się, że to jest taka dobra strategia wykonania pierwszego kroku, no bo będąc już w tej roli, zastępując kogoś, po pierwsze się uczymy i to jest super z naszej prywatnej perspektywy, ale z drugiej strony – mamy szansę pokazać się od być może dotychczas nieznanej zespołowi czy naszemu otoczeniu produktowemu czy projektowemu strony. Tak więc szukanie szansy na to, żeby kogoś zastąpić, wydaje się być całkiem sensownym pomysłem.

Kuba: I podsumowując cały ten blok, warto wykonać jakieś czynności, które pozwolą nam zebrać chociaż część doświadczenia, na przykład zastępstwo przez jakiś czas albo zaufanie zespołu, że jesteśmy gotowi go usprawniać albo zaufanie zespołu, że sensownie prowadzimy wydarzenia scrumowe, co może być dobrym krokiem czy dobrym wypromowaniem się – na moment, gdy przyjdzie czas, że pojawi się nowy wakat na miejscu Scrum Mastera – z jakichkolwiek powodów – nowy zbudowany zespół w firmie, Scrum Master przesunięty lub awansowany czy po prostu Scrum Master odszedł do innej firmy. Prędzej czy później w każdej organizacji – zwłaszcza przy rosnącym też rynkowym popycie na Scrum Masterów – tak to powiem, może bardzo nieludzko – prędzej czy później przyjdzie. Czyli, warto być takim rezerwowym Scrum Masterem w swoim zespole – wykazać się i praktykować to, mieć taką opinię osoby, która jest już gotowa do podjęcia tego, bo jeśli to zespół wybiera, to zespół taką osobę wybierze. Jeśli to management wskazuje Scrum Mastera w firmie, to to też będzie taki dosyć oczywisty krok, że spośród wielu osób, które przychodzą do głowy, to ta jedna już jest powszechnie znana z tego, że robi to co najmniej od tygodnia lub miesiąca, czyli o wiele więcej niż ktoś, kto tego nie robi w ogóle.

Jacek: Śmieję się, jak o tym opowiadasz, ale to tylko dlatego, że mi się przypomniała taka rada z książek biznesowych z lat dziewięćdziesiątych. Wyobraźcie sobie jakiegoś uroczego dżentelmena w trochę za dużym garniturze, który jak do Was mówi, układa ręce w trójkąt – to tego kalibru porada, jaką kiedyś usłyszałem, to było coś w stylu: „Jak chcesz wejść na miejsce swojego szefa, to zacznij się ubierać jak szef”.

Kuba: [śmiech]

Jacek: [śmiech]

Kuba: Czyli proponujesz, żeby się ubierać jak Scrum Master?

Jacek: Nie, właśnie to była ta śmieszna część tej historii, ale jak mówiłeś o tym, żeby być w takiej gotowości, to po prostu ja bym rekomendował coś takiego: wchodź w rolę Scrum Mastera, kiedy to jest możliwe, oczywiście nie sabotując tej osoby, która jest w tej roli faktycznie, ale po to, żeby być gotowym na ten moment, kiedy pojawi się szansa, że to nie będzie dla Was w ogóle moment dyskusji czy zastanawiania się, czy chcę czy nie chcę, tylko po prostu jesteśmy gotowi, już się trochę posprawdzaliśmy, tak „przy okazji”, no i po prostu jak jest szansa, to wchodzimy.

Kuba: Dobrze, to kolejny poziom, trochę trudniejszy – nie mamy takiego łatwego dostępu do zespołu, nie pracujemy w Zespole Scrumowym, bo na przykład nasz zespół jeszcze nie pracuje w Scrumie, bo nasza firma nie wykorzystuje w stu procentach Scruma albo jesteśmy z jakiegoś obszaru, w którym Scruma nie ma. Może, słuchaczu lub słuchaczko, jesteś w HR, sprzedaży, w jakimś zespole operacyjnym w swojej firmie i słyszysz o tym, że Scrum w firmie jest, zwinność Ci się podoba, jest spójną z Tobą, więc jest sporo argumentów za tym, że warto tego spróbować, ale tak prostego schematu, że na spotkaniu powiem, że chcę, to te rady z poprzedniej części odcinka nie zadziałają. Co wtedy można zrobić?

Jacek: Istnieje duża szansa, że jeżeli już konkretnie Scrum w Twojej firmie funkcjonuje, to najprawdopodobniej jest już zbudowana wokół podejścia zwinnego jakaś społeczność. Bardzo często czy Scrum Masterzy czy liderzy, czasem też ze wsparciem managerów, organizują różnego rodzaju spotkania, eventy, lokalne wewnętrzne meetupy, jakieś takie… serie krótkich warsztatów, czyli takie miejsca, gdzie można się czegoś dowiedzieć o zwinności, można się zainspirować, można posłuchać doświadczeń innych osób. Całkiem sensowną strategią jest po prostu dowiedzenie się, czy tego rodzaju wydarzenia są w firmie, pojawianie się na tych wydarzeniach, a to, co, myślę, najważniejsze – aktywne w nich uczestnictwo. I może się okazać, że parę razy pojawimy się na takim wydarzeniu, będziemy sensownie w tym wydarzeniu uczestniczyć, będziemy dzielić się swoimi przemyśleniami i może się okazać, że więcej niż jedna osoba dostrzeże w nas potencjał, który, być może, za jakiś czas do nas wróci, na zasadzie: „A pamiętacie, była taka osoba z HR-u i ona tak fajnie opowiadała i miała takie fajne obserwacje, fajne przemyślenia? A teraz akurat nam brakuje Scrum Mastera, może odezwijmy się do niej, może ma akurat ochotę albo chęć spróbować?”. No ale najpierw trzeba pokazać w organizacji, że w ogóle jesteśmy.

Kuba: I to oczywiście może dużo dyscypliny, żeby być może przeorganizować swoje własne obowiązki, być może odrobinę też nieposłuszeństwa, wyjścia poza swoją klasyczną przegródkę, wewnątrz której aktualnie się siedzi, no i nawiązanie relacji. Nawiązanie relacji… Jest kilka relacji, które warto nawiązać w takiej sytuacji. Tą pierwszą to jest nawiązanie relacji ze społecznością jako taką. Ja bym dorzucił do tego, że warto byłoby poszukać jakiegoś mentora wewnątrz firmy, osobę, która już jest w roli Scrum Mastera – może jest w jakiejś innej roli zwinnej, ale osoba, która zainspiruje, pomoże nam, osoba, która pewnie sama rozwinie się też tym, że będzie w parze z nami rozwijać nas. Podpowie jakieś książki, podpowie elementy rozwojowe, ale też może zrobimy coś razem. Na przykład jestem z HR-u, ktoś jest Scrum Masterem, razem popracujmy nad zmianą procesu ocen rocznych w firmie i w efekcie, po pierwsze, uzyskamy jakiś rezultat, a oprócz tego o wiele bardziej się zżyjemy czy zbudujemy sobie jakąś taką fajną nić porozumienia, więc skorzystają i zespoły, i skorzystam ja, jako osoba, która się zaangażowała w jakieś działania wokół tego. No i ta osoba, z którą pracujemy, ten nasz mentor, będzie miał o nas dobre zdanie, możliwe, że nas poleci, możliwe, że szepnie dobre słowo w tym jakimś krytycznym momencie, gdy właśnie – ciągle wracamy – będzie szukany Scrum Master albo będzie jakaś fajna okazja, żeby zreorganizować coś w taki sposób, żebyśmy mogli wypłynąć i spróbować wejść na tą ścieżkę scrum masterską.

Jacek:  Sensownym pomysłem na zostanie Scrum Masterem jest też budowanie swoich doświadczeń czy może takiego bagażu obserwacji i bardzo często w firmach, w których funkcjonuje już podejście zwinne można dołączyć do konkretnych wydarzeń – takich zwykle otwartych dla innych, jak na przykład różnego rodzaju dema czy Przeglądy Sprintu, momenty, w których zespół pokazuje, co wyprodukował. Są też spotkania, na które warto zapytać o pozwolenie, jak na przykład wszelkiego rodzaju Retrospektywy, natomiast samo dołączenie do takich spotkań jako obserwator z jednej strony pozwala nam popatrzeć, jak robią to inni, zainspirować się, zobaczyć, z jakich technik korzystają, zobaczyć, jak radzą sobie Scrum Masterzy w trudnych sytuacjach, jak się pozycjonują w zespole, co robią, czego nie robią, z jakiej postawy wychodzą – i tak dalej. Tak więc cały ten… cała taka „narzędziówka” scrum masterska jest wtedy bardzo dobrze widoczna – to jest jeden aspekt. A drugi aspekt takiego dołączania, w szczególności na takich spotkaniach, gdzie jest przestrzeń na to, żeby się wypowiedzieć, pozwala podzielić się jakimś sensownym przemyśleniem, podzielić się fajnymi obserwacjami z zespołem. No i to też buduje naszą taką wewnętrzną reputację, jako osoba, która widzi fajne rzeczy, osoba, do której warto pójść się poradzić, bo ostatnio jak byłaś na Przeglądzie (albo byłeś), no to mówiłeś interesujące rzeczy, wyświetlanie się, obserwowanie – myślę, że tutaj, w tym kontekście obie te rzeczy bardzo fajnie ze sobą współpracują.

Kuba: I ostatnia para rad, którą wymienimy w tej części, to jest kontakt z szefem. Z szefem swoim własnym – jesteśmy prawdopodobnie w ramach jakiejś struktury, gdzie jest przełożony, który może nam pomóc się rozwinąć i różni przełożeni różnie do tego podchodzą – to oczywiście samodzielnie musisz wyczuć, jak jest w Twoim przypadku, ale znam mnóstwo managerów, którzy są okej z tym, że ich ludzie się rozwijają i rozwijają w taki sposób, że w końcu odchodzą z ich zespołu. Może Twój szef może Ci w tym pomóc, może Twój szef wie trochę więcej niż Ty, o tym, jakie są ruchy, jakie są rozpoznania, jakie są możliwe przejścia wewnętrzne. Może może Cię dopisać do jakiegoś szkolenia, może może Cię dopisać do jakiegoś kursu rozwojowego – zazwyczaj w firmach temat dobrych Scrum Masterów jest prędzej czy później jednym z tematów w ramach całej transformacji zwinnej i albo powstaje, albo powstanie program rozwojowy i warto dać sygnał swojemu przełożonemu, że coś takiego chce się zrobić i albo uzyskać od niego w ogóle pełne poparcie albo chociaż zgodę na to, że samodzielnie się będzie jakieś działania wykonywać, żeby też pewnie w jakiejś dobrej i – może nazwę to – dżentelmeńskiej atmosferze ewentualny grunt sobie szykować do tego, że też się chce rozwijać, być może poza swoje struktury.

A drugi szef, który fajnie, żeby wiedział, to jeśli w firmie jest szef Scrum Masterów, może manager powyżej Zespołów Scrumowych, który też odpowiada za Scrum masterów. To też jest osoba, która może Ciebie nie znać osobiście, ale fajnie jest tej osobie dać sygnał, wykazać minimalną aktywność, pokazać się jako osoba, która chce się rozwijać. Porozmawiaj z tą osobą też, jakie konkretne, specyficzne warunki w ramach danej firmy muszą nastąpić, żeby wejść w rolę scrumową. No bo może albo szybko dostaniemy, niestety, czerwone światło, że nie ma szans, bo „coś tam” – już nie wnikam, jakie są tego powody, albo się dostanie sygnał: „No, słuchaj, zrób to, zrób tamto, tu się wyświetl, za pół roku zaczynamy nowy zespół, do tego czasu szykuj się, bo zrobimy rekrutację albo bo w zasadzie to już czekamy tylko na Ciebie i działamy”. Na pewno to wymaga trochę wyjścia poza tą coachingową strefę komfortu, ale ja sam sobie super ceniłem, gdy podchodziły do mnie różne osoby w firmach, w których funkcjonowałem jako osoba właśnie współdecydująca o Scrum Masterach. I zawsze dałem co najmniej feedback rozwojowy, nawet jeśli nie było dzisiaj szansy albo w danej osobie z jakiegoś powodu nie widziałem szansy na tu i teraz na rolę Scrum Mastera, no to przynajmniej taki dostawałem feedback, nie odchodzili z pustymi rękoma – co najwyżej dostawali bardzo czytelny komunikat, co musi się wydarzyć, żeby było lepiej.

I powiedziałem, że to są ostatnie dwie pary rad, bo jest jeszcze taka dosyć prosta rada, ale pokryjemy ją myślę, że w tym najtrudniejszym przypadku, no bo jest jeszcze rada: „Nie jesteś w Zespole Scrumowym, to może zostań uzwinniaczem swojego zespołu, w którym jesteś?”. Ale o tym w tym scenariuszu najtrudniejszym, bo to jest identyczny przypadek, gdy jesteśmy w firmie, w której w ogóle nie ma zwinności, nie ma Scruma, a chcemy spróbować wejść w tą rolę i po prostu nie ma od kogo się uczyć, nie ma do kogo pójść, żeby dostać zgodę na zmianę wewnątrz firmy, bo nie ma takich etatów.

Jacek: Ta trudność wynika tak, po pierwsze, że nie mamy od czego się odbić, nie mamy od kogo się uczyć wewnątrz organizacji, dwa – nie jesteśmy w stanie określić, jak organizacja zacznie reagować na nasze próby wprowadzania zwinności. I takim całkiem bezpiecznym pomysłem na to, jak sobie w tym kontekście radzić, to jest takie bardzo stopniowe, krokowe wprowadzanie – pewnie najczęściej jakichś praktyk zwinnych – do zespołów, w których aktualnie funkcjonujemy. Takie najbardziej popularne praktyki, jak obserwuję w firmach, które nie są zwinne, ale są w firmie osoby, które chcą tą zwinność promować, to jest na przykład umówienie się z zespołem na realizowanie codziennego stand-upu. Inna taka bardzo popularna praktyka, to jest wizualizowanie przepływu pracy w ramach zespołu czy – kolejna praktyka bardzo konkretna i też całkiem prosta do realizacji – wprowadzenie cyklicznych spotkań, podczas których zespół usprawnia się, czyli tych takich, nazwijmy to, „scrumowych” Retrospektyw. I znów, tutaj akurat wiedza na temat tych praktyk, które wymieniłem jest bardzo łatwo dostępna, nie są to jakieś wysublimowane formy, natomiast to, co jest tutaj kluczowe, no to nasza proaktywność, nasza chęć i nasza też umiejętność takiego opowiedzenia o tym reszcie naszego zespołu, żeby dali nam szansę, żeby dali zielone światło, żeby zgodzili się na eksperyment. I myślę, że to może być pierwszy taki mały, sensowny krok do tego, żeby w przyszłości móc powiedzieć „Wprawdzie nie byłem/nie byłam Scrum Masterem, ale robiłem/robiłam bardzo konkretne rzeczy, które – co do zasady – można przypisać do roli Scrum Mastera”.

Kuba: I nie chodzi o to, żeby naciągać na siłę, że tam „Pogadałem z kumplem przy kawie, więc odbyliśmy Daily” albo „Wyraziłem swoje zdanie na temat tego, jak pracujemy, czyli zrobiliśmy Retrospektywę. Jak byłbym odbiorcą takiej historii „co robiłem, gdy próbowałem uzwinnić swoją firmę, która zwinna nie była”, no to jednak mimo wszystko oczekiwałbym od osoby, która opowie historię swoich ciężkich zmagań, że umie też metodycznie wyselekcjonować pewne rzeczy, nawet jeśli nie wychodziły, bo ciężko się spodziewać, że to będzie na przykład absolutnie czyściutki Scrum od pierwszego dnia. Nie ma szans, nie ma – w ogóle zapomnijmy o tym. No ale już Retrospektywa na przykład metodycznie poprowadzona, to to już jest ciekawy sygnał, bo „Znam metodę prowadzenia Retrospektywy, zastosowałem pewną technikę i mam doświadczenia z tego, jak się takie rzeczy moderuje”. Czy nawet – wracając do tego, co mówisz o przekonywaniu – „Umiem zainspirować, umiem przekonać, umiem zachęcić, mam charyzmę, żeby to zrobić”.

Wiele osób bardzo smutno opowiada o takich momentach, gdy muszą zmieniać swoją firmę, nie zawsze im to wychodzi. A ja bym powiedział: „Wielki szacunek, jeśli próbujesz zmieniać swoją firmę, nawet jeśli Ci to nie wychodzi”, bo wielu, wielu Scrum Masterów, którzy zaczynają w tych scenariuszach wcześniejszych z tego odcinka, po prostu przychodzi już na gotowe. W firmie zwinność już jest, Scruma nie trzeba w ogóle nikomu tłumaczyć, wszystko działa – nic, tylko odtwarzać pewne rutyny. W ogóle nie ma tej takiej partyzantki, a ta partyzantka moim zdaniem co prawda daje blizny, ale jednocześnie buduje też bardzo, bardzo głębokie zrozumienie i też pewnie umiejętności, które zostają przydatne już na całe życie. Bo to będzie umiejętność właśnie wpływania, inspirowania, pewna charyzma, umiejętność radzenia sobie z oporem – mnóstwo rzeczy, które Scrum Master przychodzący na gotowe nie ma możliwości zaznać, a w końcu kiedyś na to trafi – i wtedy ma przerąbane.

Jacek: Inną strategią jest przekonanie swojego szefa do tego, żeby kolejną inicjatywę, kolejny projekt, kolejny produkt zrealizować w sposób zwinny. I to jest scenariusz, który bardzo często obserwuję, pracując jako konsultant, gdzie dołączam do jakiejś organizacji, ściąga mnie konkretna osoba i ta osoba przedstawia mi właśnie taki scenariusz: „Wiesz co, nasza firma nie pracuje zwinnie, nie mamy Scrum Masterów, nie mamy Product Ownerów, nie mamy nawet zespołów. Do końca nie wiemy często nawet, co jest naszym produktem, ale ja się tym interesuję od dawna, chodzę na meetupy, słyszałem od kolegi, od koleżanki, trochę poczytałem/poczytałam, no i wiesz co? I przekonałem/przekonałam szefa, no i możemy wystartować”. No i jakaś mała inicjatywa, jakiś mały produkt, jakiś mały projekcik – rzeczy, które nie są krytyczne dla organizacji, ale mają wystarczającą wagę, żeby podjąć się tego zadania, no i może przy tej okazji można byłoby spróbować podejścia zwinnego. Tak więc próba przekonania osoby decyzyjnej, żeby kolejną inicjatywę zrealizować w inny sposób – w szczególności jeśli mamy już pewne przesłanki – zbudowane na naszej merytoryce – że podejście zwinne mogłoby dać efekt. Na przykład realizowaliśmy jakiś projekt, powiedzmy, i rezultaty pracy były bardzo, bardzo długo niewidoczne, pojawiły się na końcu i okazało się, że osoby, które były zainteresowane rezultatem tego projektu, były zawiedzione, niezadowolone, nie o to im chodziło, no to mamy piękny argument w ręce, że być może teraz byłoby sensownie, żebyśmy popracowali przyrostowo, iteracyjnie, może poróbmy sobie jakieś cykliczne przeglądy. Tak więc też czując problemy, które są w organizacji, można wyłapać sensowny moment na to, żeby zaproponować zmianę, no i stać się takim… właściwie można powiedzieć, liderem takiego eksperymentu, takiego przedsięwzięcia.

Kuba: Uśmiecham się w duchu, jak o tym opowiadasz, bo dokładnie takie samo mam przeżycie. Nawet taką rozmowę przeprowadziłem z jedną osobą z pewnego zupełnie innego zespołu, że narzekała, że u nich w zespole nie ma Scrum Masterów, a w „tamtym zespole x” jest Scrum Master Michał (imię zmienione). Ale ja mówię: „Michał nie jest Scrum Masterem, to jest kierownik projektu”. „No nie no, ale działa aktywnie, stara się, załatwił, dostali parę godzin z tobą, mieli szkolenie, robią review, widziałem ich tablice”. Nagle się okazuje, że nie trzeba być Scrum Masterem, żeby zostać Scrum Master. To nie musisz być gotowy, taki zawodowy Scrum Master. To może się okazać, że tak się samo zrobiło. Czyli samemu sobie to wydeptało się. Najpierw się zachęciło szefa do projektu, potem się zachęciło zespół, żeby spróbować. Potem się pogłębiło jeszcze kolejne praktyki, a po drodze się dużo nauczyło. Po drodze dużo się też pewnie porobiło błędów, no ale po pół roku nagle się okaże, że wszyscy wiedzą, że to jest Scrum Master. Może nawet nie umieją nazwać tego, że to jest Scrum Master, bo jeszcze tego tak nikt nie nazwał, ale de facto jest się Scrum Masterem. I to jest o wiele ważniejsze niż to, jaką ma się stopkę w mailu albo co się wyświetli w książce adresowej w Twojej korporacji.

Jacek: No i przechodzimy w sumie do takiego [śmiech] ostatecznego rozwiązania – jakkolwiek to zabrzmiało. Ale wyobrażam sobie scenariusz taki, w którym próbowaliśmy różnych strategii, próbowaliśmy różnych podejść – z takiej strony, z innej strony – no i po prostu nie ma możliwości tego, żeby spróbować zwinności, nie ma od kogo się uczyć, a my bardzo chcemy. Rozwiązanie, które jest dostępne i warto też je poddać pod ocenę, jakie są długofalowe plusy i minusy, jest po prostu zmiana organizacji, w której pracujemy i poszukanie firmy, która jest otwarta na zwinność, bądź już pracuje zwinnie. No i po prostu podejście do rozmowy rekrutacyjnej tak, żeby mieć sensowne argumenty w ręku, żeby osoby, które będą decyzyjne po stronie tej zwinnej firmy, żeby były w stanie dać nam szansę. I tu myślę, że dużo zależy od tego, ile już zrobiliśmy. No bo tak jak powiedziałeś, Kuba, nie musimy mieć etykietki Scrum Mastera, nie musimy mieć certyfikatu, nasze stanowisko może się nazywać jakkolwiek. Jeżeli będziemy w stanie opowiedzieć, co robiliśmy i przekonać, że to nosiło znamiona roli Scrum Mastera, no to te wszystkie tam nazwy stanowisk i formalizmy mają mniejsze znaczenie – przynajmniej z mojej perspektywy, jak patrzę wstecz na rekrutacje Scrum Masterów, które prowadziłem.

Kuba: I jak mówisz o radzie „zmień firmę”, to ja też daję taką radę. A mówimy tutaj o scenariuszu, w którym być może dajemy tą radę osobie, która albo ledwie popróbowała w niektórych przypadkach albo robiła to częściowo. Wiele osób, jak daję tą radę, mówi: „No nie, ale poczekaj, zobacz, to ogłoszenie: dwa lata doświadczenia Scrum Mastera, to ogłoszenie: minimum rok doświadczenia, to ogłoszenie: trzy lata doświadczenia i doświadczenie w pracy w projektach IT. Nie mam tego, bo nie było kiedy to zrobić”. Problem w tym, że – zwłaszcza na lokalnym rynku – znam te firmy i wiem, kogo ostatecznie zatrudnili. Jest duży rozdźwięk między wymaganiami wpisanymi realnie w ogłoszenia, a tymi, które przechodzą przez selekcję CV czy osoby, które są zapraszane na rozmowy. W szczególności proponuję w ogóle się nie zrażać tym, że są jakieś wymagania, bo one potrafią być po prostu specjalnie trochę wyżej zawieszoną poprzeczką, żeby być może odsiać mniej zdeterminowane osoby. Warto próbować. Im mniej mamy doświadczenia, im większy jest rozdźwięk między tym, jakie są wymagania a tym, co my chcemy zaoferować, tym pewnie dłużej poczekamy – i znam osoby, które rok wysyłały CV aż się gdzieś udało im dostać na stanowisko. No, ale jeśli tego chcemy i nie mamy innej ścieżki, no to to jest po prostu test na naszą determinację, realnie wiele firm zdecydowanie zatrudnia osoby o niższych wymaganiach niż pierwotnie ogłaszają w swoich ofertach o pracę – i to naprawdę. W sensie, mnóstwo osób w otwartych rekrutacjach bywa zatrudnionych bez formalnego wcześniejszego doświadczenia scrum masterskiego, mimo że firma wcześniej tego żądała czy oczekiwała. Oczywiście to jest wtedy duża rozmowa o tym, jakie mamy inne plusy – no bo brak (tak dużego) doświadczenia jest naszym ewidentnym minusem. Ale jeśli mamy umiejętności miękkie, jeśli mamy jakieś doświadczenia projektowe czy jakieś fajne, unikalne doświadczenia pracy zespołowej, to – moim zdaniem – jesteśmy w stanie zastąpić tą niedoskonałość braku doświadczenia i oczywiście będziemy mieli całą drogę rozwojową do tego, żeby to doświadczenie nadrobić.

Jacek: No dobrze, Kuba, to, wiem, że byłeś Scrum Masterem. Jakbyś mógł podzielić się z naszym słuchaczem, które z tych strategii, o których mówiliśmy, zadziałały tobie i ogólnie powiedzieć w paru zdaniach, jak to się stało, że ze swojej poprzedniej roli stałeś się Scrum Masterem.

Kuba: Która ze strategii zadziała? Żadna. Ale to oczywiście, tak jak zastrzegłem na początku, jest różnie – scenariuszy potrafią być tysiące i ja mam historię dosyć bym powiedział, szczęśliwą. Szczęściu czasem trzeba pomagać – zaraz dopowiem więcej – ale byłem kierownikiem projektu w projekcie, w którym szykowany był duży system, byłem w tym projekcie zaangażowany i mieliśmy zlecić development. Zleciliśmy development do zespołu programistycznego, który powiedział: „Pracujemy Scrumem, będziemy pracować Scrumem, dajcie nam Product Ownera i Scrum mastera jako zamawiający”. Product Owner był naturalny, bo to była osoba, która zarządzała wymaganiami, kreowała wizję całego produktu – naturalny, bezdyskusyjny Product Owner już był gotowy. „No i dajcie kogoś, kto pozałatwia trochę spraw wewnętrznych”. Ja w tym czasie byłem na urlopie, wróciłem z urlopu i się dowiedziałem, że zostaję Scrum Masterem, a w ogóle zaczynam scrum masterkę od szkolenia, czym w ogóle jest Scrum. Trochę głupkowata sytuacja, sam bym pewnie – z perspektywy swojego doświadczenia – nie chciał, żeby tak zostawali ludzie Scrum Masterami. Na początku było mi ciężko, ale też miałem to duże szczęście, że zespół miałem doświadczony i miałem też mentora, który mnie na początku poprowadził, wysłał na odpowiednie szkolenia, podpowiedział parę rzeczy, które robiłem źle, ale jest to w pewnym stopniu doza przypadku. Ale sam sobie zaneguję, że też przypadkiem to by mnie nikt nie zrobił Scrum Masterem, gdybym jednak nie był rozpoznawalny jako już osoba, która jest w stanie co nieco pozałatwiać, jest w stanie gdzieś dobrze, sprawnie coś zorganizować, dobrze coś skomunikować. Jakiegoś rodzaju kierownikiem projektu byłem, który był w miarę spójny z rolą Scrum Mastera – oczywiście pierwszej roli scrum masterskiej wstydzę się do dziś, bo tak źle to robiłem, z perspektywy czasu. No ale wiadomo, każdy kiedyś zaczynał, każdy kiedyś też był w pierwszej klasie i dostał swoją pierwszą jedynkę. Normalna sprawa.

A jak było u Ciebie?

Jacek: Tak, jak myślę sobie o tych strategiach, to ja tak dwustopniowo, mam wrażenie, zostałem Scrum Masterem, bo mój taki główny korzeń to jest programowanie i ja skorzystałem z tej strategii, zgłosiłem się do szefa zespołu Project Managerów, będąc programistą, z taką informacją czy przemyśleniem, że pracując w projektach jako programista coraz bardziej zaczynają mnie aspekty projektowe interesować, zarządzanie projektem, praca z grupą projektową i po prostu poszedłem do szefa, dając mu jasny sygnał: „Chciałbym się rozwijać w tym kierunku, nie wiem czy rekrutujecie, nie słyszałem o żadnej rekrutacji, ale daję sygnał, może kiedyś się tak zdarzy, że będziecie kogoś szukać, potrzebować, no i wtedy super by było, jakbyś pamiętał o mnie”. I wróciłem z tej rozmowy, ona się nie odbiła jakimś spektakularnych echem – i pamiętam, byłem na wakacjach i nie zastosowałem się do porady mojego ówczesnego przełożonego, żebym na wakacjach nie sprawdzał poczty – no i sprawdziłem ją – mam na myśli pocztę firmową. A tam informacja, że zwolniło się miejsce w dziale Project Managementu i szukają osoby idealnie o kompetencjach technicznych do bardziej technicznych projektów związanych z migracjami baz danych serwerowniami i tak dalej. I wróciłem z urlopu, dołączyłem do zespołu Project Managerów – i tam pracowałem, wydaje mi się, około roku – i po około roku firma stanęła na… w momencie, kiedy zdecydowała się pracować w Scrumie – tak mocno skracając historię. No i pewnego dnia siedziałem sobie na open space i podeszło do mnie kilku managerów – tak nie do końca wiedziałem, o co chodzi [śmiech], „Gdzie popełniłem błąd?” – to była pierwsza myśl. Ale okazało się, że dostałem taką bardzo bezpośrednią propozycję, czy chciałbym zostać Scrum Masterem. No i zgodziłem się, kompletnie też nie wiedząc, w co się pakuję.

Natomiast dlaczego mówię, że to takie dwustopniowe? Ponieważ uważam, że te kompetencje, które zdobyłem jako Project Manager i te rzeczy, których się nauczyłem – i to, co też zrobiłem, jako Project Manager – że to mogło być dla osób, które decydowały o tym, kto mógłby być Scrum Masterem, jakimś tam argumentem. Stąd ta dwustopniowość. Ale myślę, że tym głównym wyzwalaczem było to, że w ogóle wpadłem na to, że chciałbym robić coś innego i wykonałem ten pierwszy krok Project Managementowy, w ogóle zacząłem się uczyć bardzo dużo do tego. Wiele książek, zrobiłem sobie certyfikat CAPM od PMI – wszystko po to, żeby z jednej strony mieć argumenty w ręce, do rozmowy, a z drugiej strony po prostu chciałem mieć wiedzę. Więc w sumie też taki nieoczywisty przypadek.

Kuba: No to wyciągając z naszej próbki – trzeba pojechać na wakacje, żeby zostać Scrum Masterem.

Jacek: A widzisz!

Kuba: Ale to jest oczywiście żart. [śmiech]

Jacek: [śmiech]

Kuba: Natomiast…

Jacek: Wystarczy tylko, że…

Kuba: I wtedy magiczny trzeci krok, w którym są znaki zapytania, ale czwartym są profity. Natomiast coś, co… dlaczego opowiedzieliśmy tą historię? Bo wiemy dobrze, że te scenariusze, o których powiedzieliśmy na początku są takie, powiedziałbym, wyidealizowane. One mają szansę zadziałać, ale też znamy mnóstwo przypadków, które przechodzą zupełnie sprzecznie do tego, co rekomendujemy. Dlatego mamy taką propozycję – podziel się swoją historią. Jeśli jesteś Scrum Masterem, podziel się z pozostałymi słuchaczami podcastu, opowiedz w skrócie, jakie kroki były przydatne do tego – Twoim zdaniem, z Twojej perspektywy, już z przebiegu tej historii, którą znasz – co sprawiło, że Ci pomogło zostać Scrum Masterem? Może są jakieś ciekawe kroki, które są nieoczywiste, a mogą być gotową inspiracją dla tych spośród słuchaczy, którzy są na początku tej drogi i bardzo chcą zostać Scrum Masterem.

Zrób to na mediach społecznościowych – na LinkedInie lub Facebooku pod najnowszym odcinkiem, pod tym odcinkiem, którego teraz słuchasz lub na stronie porzadnyagile.pl/30.

Jacek: I to by było wszystko na dzisiaj. Dzięki, Kuba.

Kuba: Dzięki, Jacek.

Jacek: I do usłyszenia…

Kuba i Jacek: …wkrótce!


3 Replies to “#030 – Jak zostać Scrum Masterem?”

    • Kuba

      Dzięki Kamil. Są takie tematy, które czujemy, że podcast może przekazać w niewystarczający sposób i na przykład mapowanie podróży może być czymś takim. Mamy przeczucie, że to są przykładowe tematy na wideo/animację albo artykuł z dużą ilością pomocy graficznej – samym słowem mówionym oddanie istoty rzeczy może być zbyt trudne. Natomiast User Story (rozumiane jako sposób dochodzenia do i potem formułowania wymagań zawartych w Backlogu Produktu) to ciekawy pomysł, dorzucam do listy kandydatur tematyki odcinka, aczkolwiek ostatnio obaj zreflektowaliśmy z Jackiem, że rzadziej używamy tej techniki w swoich zespołach.
      Pozdrawiam, Kuba

  1. Kamil

    Dzięki za odpowiedź.
    Po namyśle przyznaję, że dla osób które nigdy nie dotknęły tematu story mapingu sam podcast mógłby nie przynieść szukanej wartości.
    Być może właśnie to, że stosujecie inne techniki niż user story jest tematem wartym poruszenia. Szukając informacji o pracy z BL łatwo złapać się na wszechobecną „promocje” user story. Myślę, że społeczność mogła by to uznać za coś świeżego i zacząć korzystać jako nowy bodziec do zmian w swojej organizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do nas

logo Facebook
logo LinkedIn
logo Twitter
logo RSS

Podcast od kuchni. Tak nagrywamy dla Ciebie!

Jacek Wieczorek i Kuba Szczepanik
scenariusz do nagrania podcastu
Jacek Wieczorek Kuba Szczepanik podcast

Opinie naszych słuchaczy.

„To jest to! Ekstremalnie dobra dawka potrzebnej wiedzy. Część podcastów otwiera oczy, część porządkuje wiedzę. Polecam!”

„Mimo iż nie jestem bardzo związany z agilem/scrumem, jakieś doświadczenia z nim miałem („retrożale” ;), to bardzo przyjemnie się Panów słucha. Duża i bardzo konkretna dawka wiedzy, bez przynudzania, widać „napracowanie” przy każdym odcinku, jakość ścieżki audio na poziomie, całość w odbiorze sprawia profesjonalne wrażenie. Życzę obu prowadzącym sił do kontunuowania tego (nie)małego dzieła. :)”.

„Takich podcastów nam potrzeba!”

Oceń Podcast. Kliknij poniżej.

Apple Podcast logo
logo stitcher